[1991] - Nirvana - "Nevermind"

Tło

Tuż przed wydaniem singla „Smells like teen spirit” oraz jego sukcesu popularnościowego, trio z Seattle było znane wyłącznie w lokalnym świecie, który dopiero w niedalekiej przyszłości miał się stać kolebką grunge’u. Ale po kolei… Wszystko zaczęło się od formacji Melvins. Założona w 1983 roku w stanie Waszyngton kapela była wielokrotnie wymieniana jako jedna z inspiracji, przez nieco młodszych muzyków tworzących Seattle sound. W 1986 na półki sklepowe trafiło pierwsze wydawnictwo wytwórni C/Z Records z siedzibą w Seattle, a była to składanka „Deep Six”. Ten album kompilacyjny uznawany jest za pierwszą produkcję z kapelami współtworzącymi ten nurt i stanowi przekrój lokalnej sceny. Zawarto na niej numery zespołów tj. Melvins, Green River, Soundgarden, Malfunkshun, Skin Yard i The U-Men. 

W międzyczasie rozpopularyzowano termin grunge. Zaczęto utożsamiać z nim formacje z Seattle i Pacific Northwest, ale również stosowano go do charakterystyki ówczesnego stylu mody i życia. Wówczas, muzycy ci opisywali siebie w sposób deprecjonujący, charakteryzując swój styl muzyczny jako brudny i toporny.

W takim środowisku rozwijało się trio Nirvana. W 1990 roku zespół ten składał się wyłącznie z wokalisty i gitarzysty Kurta Cobaina oraz basisty Krisa Novoselica, natomiast ostatni perkusista opuścił w międzyczasie skład zespołu. Wkrótce jednak duet się powiększył o nowego muzyka -Buzz Osborne, wokalista i gitarzysta kapeli Melvins, przedstawił muzykom Dave’a Grohla, z którym w niedalekiej przyszłości nagrano ten ikoniczny album.

Jak wspominała w jednym z wywiadów basistka Sonic Youth, Kim Gordon – ona i jej ówczesny mąż Thurston Moore zachęcili swoją wytwórnię płytową DGC do podpisania kontraktu z zespołem. 

Brzmienie albumu

Proces rejestracji materiału do „Nevermind” miał miejsce w Sound City Studios (kalifornijskie Van Nuys) oraz Smart Studios (Wisconsin). Ostateczny mastering ukończono w sierpniu tego samego roku w holywoodzkim The Mastering Lab. Było to pierwszy materiał Nirvany wydany przez wytwórnię DGC, a także pierwsze z perkusistą Dave’m GrohlemNa drugiej płycie długogrającej tego tria z Seattle zawarto bardziej przemyślane, a brzmieniowo – bardziej przyjazne rozgłośniom radiowym kompozycje, w porównaniu do ich debiutanckiego albumu, „Bleach”.

Album zawiera surowe, energiczne utwory, stanowi dynamiczną mieszankę skwierczących akordów, maniakalnej energii i dźwiękowej powściągliwości, a z drugiej strony jest bardzo popowy-posiada chwytliwe melodie, co jest jedną z zasług K. Cobaina. Jak sam wspominał – już w 1990 roku, po wydaniu singla „Sliver” zamierzał, aby jego kolejna płyta długogrająca zawierała zbliżone, chwytliwe melodie. B. Vig twierdzi w jednym z wywiadów, że Kurt uwielbiał Beatelsów, miał zmysł do melodyjnych chwytów. Następstwem tego był świetny odbiór komercyjny „Nevermind”. Wrodzone wyczucie melodii frontmana zespołu było na pierwszym planie, a głośna lecz miękka dynamika oraz jego punkowy etos służyły jako zadziorne haki, wciągając słuchaczy do jego świata. Dwa odrębne oblicza zespołu na jednej płycie jest, jak już przybliżyłem w tekstach na tej stronie, cechą symptomatyczną wyśmienitych albumów studyjnych. 

Wokalista wielokrotnie zmieniał barwę swego głosu z cichej pieszczoty na surową furię, którą utrzymać w ryzach mogła jedynie sekcja rytmiczna w postaci basisty K. Novoselica i perkusisty D. Grohla. Frontman stworzył grube, błotniste brzmienie bazując na punkowym power chordzie a’la Wipers na „Over the edge” z 1983, ze znaczną liczbą przesterów, dysonansowych riffów i monumentalnych ścian dźwięków. Zwolennicy Replacements, Pixies i Sonic Youth znajdą tam coś dla siebie, a z drugiej strony – wokalista chciał, aby album brzmiał jak połączenie popularnych popowych zespołów, takich jak Knack i Bay City Rollers, z cięższymi zespołami rockowymi, takimi jak Black Flag i Black Sabbath. Przykładami tych dwóch odrębnych wizerunków Nirvany mogą być numery tj. „Territorial Pissing” oraz „Something in the way”. Pierwszy z nich jest tak energiczny, że podczas jego rejestracji wokaliście wysiadał głos.

W przypadku utworu „Something in the Way” B. Vig twierdził – utwór napisany na tydzień przed sesją – był prawdopodobnie najtrudniejszy do nagrania. Próbowali go wiele razy z zespołem i z podkładem, i nic nie wychodziło. Ostatecznie,  poprosił on wokalistę kapeli do reżyserki i zapytał o zdanie na temat brzmienia utworu. Kurt usiadł na sofie, wziął do rąk akustyczną gitarę i zaczął śpiewać ledwo słyszalnym szeptem. Nie ruszaj się! – polecił mu B. Vig – wybiegł z reżyserki, i kazał wyłączyć wszystkie telefony oraz wentylatory w całym budynku. Zarejestrował on ten numer tak, jak zaśpiewał go Kurt – podbijając maksymalnie wszystkie poziomy, by wyeksponować słaby, senny głos. Później dodano bas, kolejny wokal i bębny. Musieliśmy stać nad Davem i pilnować, żeby przypadkiem nie uderzył zbyt mocno – mówi dźwiękowiec. Zaczynał leciutko i w połowie strofy nagłe słychać było pierdut! Dave ma naturalną skłonność do ekspresyjnych partii perkusyjnych. W końcu pojął o co chodzi, ale widziałem jak cierpiał nie mogąc porządnie przypierdolić.

Według frontmana, utwory na „Nevermind” były inspirowane takimi zespołami, jak The Pixies, R.E.M., The Smithereens i The Melvins. Uważał on, że na ostateczny efekt jakości albumu przyczynił się głównie fakt, że nagrywali go w słonecznym L.A. Nagle znaleźliśmy się w bardzo ciepłym, tropikalnym klimacie – mówi. Wszystko wyglądałoby inaczej, gdybyśmy nagrywali tę płytę w stanie Waszyngton.

Butch Vig

Producentem materiału został B. Vig, który współpracował wcześniej z kapelą Killdozer oraz The Smashing Pumpkins. Członkom Nirvany bardzo podobał się efekt końcowy, więc zatrudniono go do produkcji legendarnej „Nevermind”. W międzyczasie, polecano go również przez pracowników Sub Pop’u. Zezwalał on muzykom oswoić się ze studiem i nie zmuszał do rejestrowania nagrań zaraz po przejściu przez jego próg. 

Tuż po zarejestrowaniu materiału na drugi album długogrający, wspomniany producent jak i zespół, byli niezadowoleni z początkowych miksów B. Viga. Postanowiono zatrudnić kogoś innego do nadzorowania procesu. DGC dostarczyło listę możliwych opcji, w tym Scott Litt (znany ze swojej pracy z R.E.M.) i Ed Stasium (znany ze swojej pracy z Ramones i Smithereens). K. Cobain był zaniepokojony sprowadzaniem znanych producentów i zamiast tego wybrał Andy’ego Wallace’a, który był współproducentem albumu Slayera z 1990 roku, „Seasons in the Abyss”. Jego miksy najbardziej zmieniły brzmienie perkusji i gitary w porównaniu do pierwotnych nagrań. Według niego jak i Viga, zespołowi spodobały się ostateczny rezultat. Po wydaniu „Nevermind” członkowie Nirvany wyrazili niezadowolenie z produkcji z powodu jej, jak twierdzono – komercyjnego brzmienia. Wokalista stwierdził wkrótce: Patrząc wstecz na produkcję Nevermind, jestem teraz zawstydzony. Jest bliższy płycie Mötley Crüe niż płycie punk rockowej. Miksy B. Viga brzmią stosunkowo surowo (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) w porównaniu z ostatecznym rezultatem. Wallace „osłodził” brzmienie, filtrując nagrania i dokładając najrozmaitsze efekty.

Teksty

D. Grohl powiedział, że K. Cobain sądził, iż w procesie twórczym to Muzyka jest na pierwszym miejscu, a teksty na drugim, chcąc tym podkreślić, że Cobain przede wszystkim skupił się na melodiach swoich piosenek. Producent powiedział Chociaż nie mogłeś do końca powiedzieć, o czym śpiewa, wiedziałeś, że jest intensywny jak diabli. Jakiś czas później frontman narzekał, gdy dziennikarze rockowi próbowali rozszyfrować jego śpiew i wydobyć znaczenie z jego tekstów, pisząc Dlaczego, u diabła, dziennikarze upierają się przy wymyślaniu drugorzędnej freudowskiej oceny moich tekstów, skoro w 90% przypadków przepisali je nieprawidłowo?

Charles R. Cross zapewnił w swojej biografii Cobaina z 2001 roku „Cięższe niż niebo”, że wiele piosenek napisanych na „Nevermind” dotyczyło jego dysfunkcyjnej relacji z Tobi Vail. Po zakończeniu ich związku frontman zaczął pisać i malować sceny przemocy, z których wiele ujawniało nienawiść do siebie i innych. Cross napisał W ciągu czterech miesięcy po ich zerwaniu Kurt napisał pół tuzina swoich najbardziej pamiętnych piosenek, wszystkie o Tobi Vail. „Drain You” zaczyna się od wersu Jedno dziecko do drugiego powiedziało »Jestem szczęśliwy, że cię poznałem« co jest rzekomo cytatem słów T. Vail. 

Według K. Novoselica „Lounge Act” również dotyczy wspomnianej kobiety. Analogicznie jest z „Lithium”, które zostało napisane zanim para się poznała – wokalista edytował warstwę tekstową utworu, aby odnosił się on do niej. Frontman stwierdził wkrótce, że starał się w nich zawrzeć niektóre z moich bardzo osobistych doświadczeń, jak zerwanie z dziewczynami i złe relacje, poczucie pustki śmierci, którą czuje osoba w piosence – bardzo samotna, chora.

Teksty były osobiste, nieprzejrzyste i często mroczne, ale także zabawne. Przykładem może być „Smells…”, czyli piosenka z tekstem o… dezodorancie, który używała T. Vail. W podobnym stylu utrzymany jest tekst do „Territorial pissing”. Tekst do utworu zrodził się intuicyjnie. Podczas sesji nagraniowej, basista zanucił kawałek refrenu hippisowsko-altruistycznego przeboju The Youngbloods z lat sześćdziesiątych „Get Together”. Jeden z członków stwierdził, że Nikt już dzisiaj nie śpiewa Spotkajmy się wszyscy razem/Kochajmy się wszyscy razem» i tak dalej. Ludzie śpiewają o zaznaczaniu moczem swojego terytorium. 

Ostatecznie, warstwa liryczna na „Nevermind” napisana w znacznej mierze przez K. Cobaina jest muzycznym kolażem: to grunge, podziemna scena muzyczna, rozwód jego rodziców, rozczarowanie z dzieciństwa, feminizm riot grrrl, literatura beatowa, punkowy etos, popowa melodia Lennona/McCartneya. To bardzo introspekcyjne teksty tego 24-letniego mężczyzny. „Nevermind” nie stanowiła w okresie wydania kolejnej rockowej produkcji, na której powielono archetyp rockowca. Zamiast sztandarowego twardziela ze skłonnością do popijaw i wciągającego mnóstwo koksu, czy uprzedmiotawiającej kobiety gwiazdy macho rocka powielanej w latach 80-tych – Cobain spopularyzował (lub ożywił) wizerunek wrażliwego artysty, profeminizmu, pop punkowca ze słodkim uśmiechem i delikatną duszą. 

Wykreował raczej postawę rozemocjowanego romantyka z gitarą, niż maderfakera z „wiosłem”. Nirvana nie wytwarzała wyłącznie męskiej atmosfery, która od lat dominowała w tym gatunku muzycznym. Krótko mówiąc, album przekroczył wiele muzycznych granic i rozprawił się z charakterystycznym dla tego gatunku snobizmem i gburostwem zalewającym do tej pory rynek. 

Pierwszy singiel

Kilka tygodni przed rozpoczęciem sesji nagraniowej, frontman zagrał reszcie kapeli pewien riff. Zespół jamował wokół niego przez niemal całą godzinę, zmieniając dynamikę i aranż, aż w końcu powstał numer, który wokalista nazwał „Smells Like Teen Spirit”. Utwór ten początkowo nie przypadł K. Novoselicowi do gustu. Dopiero po nagraniu i odsłuchu pomyślałem sobie – Hej, to jest naprawdę dobre. Basista z wokalistą z miejsca wiedzieli czyj wpływ słychać w nagraniu. Pixies – wspomina Chris. Od razu wiedzieliśmy

Niewiele brakowało, a piosenka „Smells Like Teen Spirit” powędrowałaby do kosza. Nikt nie zabił Nirvany za podobieństwo do Pixies, wyciągnięto natomiast z lamusa przebój grupy Boston z 1976 „More Than a Feeling” i wskazywano na bardziej niż przelotne podobieństwo „Smells…” do tego utworu.

Jednak pierwotnie, kierownictwo wytwórni zaproponowało utwór „Lounge Act” na singiel promujący wydawnictwo, bowiem ich zdaniem posiadał najbardziej komercyjny potencjał, spośród zawartych na longplayu numerów. Spotkało to się ze sprzeciwem całego trio oraz B. Viga, i ostatecznie zgodzono się na „Smells Like Teen Spirit”. Następnie zrealizowano do niego klip wideo, który natomiast nie spodobał się K. Cobainowi. Nie było jednak czasu na jakiekolwiek zmiany. Główny singiel został wydany 10 września z zamiarem zbudowania bazy wśród fanów alternatywnego rocka. Na kilka dni przed premierą zespół rozpoczął krótką trasę koncertową po Ameryce, promującą album. 

W połowie września promocyjne egzemplarze singla rozesłano do kilku amerykańskich stacji radiowych, które początkowo grały go tylko w nocy. Tydzień później MTV otrzymało kasetę wideo. Po raz pierwszy teledysk zaprezentowano w alternatywnym programie 120 minut, a reakcja widzów przeszła najśmielsze oczekiwania – ustawiczne telefony i prośby o powtórzenie emisji zmusiły szefów stacji do zakwalifikowania go do kategorii Buzz Bin, dzięki czemu prezentowano go od pięciu do sześciu razy dziennie. 

„Smells Like Teen Spirit” początkowo nie stał się jakimś oszałamiającym przebojem, choć np. na angielskiej liście przebojów zadebiutował na pozycji 9., a ostatecznie dotarł do 7. miejsca. „Smells Like Teen Spirit” zajęło szóste miejsce na liście US Billboard Hot 100. Co ciekawe, stało się to bez większej kampanii promocyjnej. Niemniej w momencie wydania singla grupa rozpoczęła tournae po Anglii, a w międzyczasie pojawiła się w dwóch popularnych programach telewizyjnych – Top Ot The Pops i Jonathan Ross ShowGdy zespół wyruszył w europejską trasę koncertową na początku listopada 1991 roku, „Nevermind” po raz pierwszy wszedł na listę Billboard Top 40, zajmując 35. miejsce. 

Z dzisiejszego punktu widzenia, singiel ten był strzałem w dziesiątkę. Jest dziś wymieniany jako numer dwa na liście „100 największych singli wszech czasów” według „NME”, numer dziewięć w zestawieniu „500 największych piosenek wszech czasów według „Rolling Stone”, miejsce w Grammy Hall of Fame, Rock and Roll Hall of Fame i księdze rekordów Guinnessa oraz nieformalny tytuł „hymnu pokolenia X” – to tylko niektóre z zaszczytów, jakie spadły na utwór „Smells Like Teen Spirit”.

Po wydaniu

„Nevermind” trafił do sklepów 24 września 1991 roku. Początkowy nakład nie był znaczny, bo na półki amerykańskich sklepów przeznaczono 46 251 kopii, podczas gdy 35 000 kopii zostało wysłanych do Wielkiej Brytanii. Geffen miał nadzieję, że uda się sprzedać około 250 000 kopii albumu, co odpowiada sprzedaży debiutanckiego „Goo” Sonic Youth. Według najlepszych szacunków płyta może uzyskać status Gold (500 000 sprzedanych egzemplarzy) do września 1992 roku.

Kierownictwo firmy, nie spodziewało się jednak tak pozytywnego odbioru płyty. Krążek „Nevermind” zadebiutował na liście Billboard 200 pod numerem 144. Geffen wysłał około połowy początkowej produkcji amerykańskiej na amerykański północny zachód, gdzie szybko się wyprzedał i był niedostępny przez wiele dni. Wstrzymał on produkcję wszystkich innych albumów w celu zaspokojenia popytu w regionie. 

Trafił na 1 miejsce 11 stycznia 1992 roku, jeden tydzień po albumie Michaela Jacksona „Dangerous”, aby rozpocząć walkę o pierwsze miejsce z „Ropin’ the Wind” Gartha Brooka przez trzy miesiące. Drugi album trio z Seattle otrzymał certyfikat Gold i Platinum przez Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego w listopadzie 1991 r., a w marcu 1999 r. otrzymał certyfikat Diamentu. 

Krytyczna recepcja

Niespodziewanie pozytywne opinie krytyków, przekonały wytwórnię, aby rozważyć zwiększenie pierwotnego nakładu albumu. Miesiące po wydaniu i po tym jak „Smells Like Teen Spirit” pojawił się na antenie, organizacje prasowe wręcz biły się między sobą, aby opisać fenomen, jakim stał się album. Karen Schoemer podsumowała „’Nevermind” jest bardziej wyrafinowany i staranniej wyprodukowany niż cokolwiek, co do tej pory oferowały zespoły takie jak Dinosaur Jr. i Mudhoney

W drugiej części swojej entuzjastycznej recenzji dla brytyjskiego „Melody Maker”, Everett True napisał, że Kiedy Nirvana wydała Bleach lata temu, bardziej podejrzliwi wśród nas doszli do wniosku, że mają potencjał, by stworzyć album, który zmiażdży wszystkich innych pretendentów. W „Spin” pisano, że będziesz nucić wszystkie piosenki przez resztę swojego życia. „Select” porównał zespół do Jane’s Addiction, Sonic Youth i Pixies oraz, że album stanowi przykład na to, że Nirvana naprawdę należy do tak prestiżowego towarzystwa. W „Rolling Stone” przyznano albumowi cztery na pięć gwiazdek zwracając uwagę na róźnorodność materiału, czy chwytliwe melodie w utworach zawartych na albumie.

Niektóre recenzje nie były całkowicie pozytywne. W „The Boston Globe” recenzent był mniej entuzjastycznie nastawiony pisząc Większość numerów na Nevermind jest wypełniona ogólnym punk-popem, który został nagrany przez niezliczone zespoły od Iggyego Popa po Red Hot Chili Peppers i dodał zespół ma niewiele lub nic do powiedzenia, zadowalając się idiotycznym zachowaniem piosenkarza i autora tekstów, CobainaNiebawem ich „alternatywna” płyta rozeszła się na całym świecie w ilości dziesięciu milionów egzemplarzy (tylko w USA sprzedano do końca 1992 roku 4 miliony sztuk), przynosząc dochód w wysokości 40 milionów dolarów. Członkowie Nirvany znaleźli się tym samym na szczycie świata pop, przeciw któremu niegdyś tak ostro występowali.

Grunge circa 1991

W 1991 roku, kiedy Nirvana osiągnęła pierwsze miejsce na liście Billboard’s Alternative Songs, a Pearl Jam tuż za nią – „grunge” zmieniło się ze zjawiska o małym zasięgu, zjawiska niemającego odnieść sukcesu, w „poważny” podgatunek muzyki rockowej, charakteryzującej się zniekształceniami gitarowymi i szczerymi, pełnymi udręki tekstami.

Single:

Źródła informacji:

Płyta w serwisie streamingowym:

Zobacz także: