[1979] - Joy Division - "Unknown Pleasures"

Zamiast wstępu:

Debiutancki album studyjny „Unknown Pleasures”, wydano 15 czerwca 1979 roku. Prace nad tą ikoniczną dziś płytą długogrającą rozpoczęto w kwietniu 1979. Jak twierdzi jej wydawca – nagano ją w niecałe trzy tygodnie między 1 a 17 kwietnia 1979. Był to pierwszy w historii Factory Records LP. Warto nadmienić, że był to jedyny krążek pełnogrający kapeli Joy Division wydany ze życia wokalisty kwartetu – Iana Curtisa. 

Muzycznie, materiał zawarty na omawianym LP stanowi kwintesencję post punkowego brzmienia. Muzycy z Joy Division stworzyli, wówczas, jedno z najbardziej oryginalnych brzmień, jakie kiedykolwiek słyszano w muzyce. Jednak zanim wypracowano wspomniane nowatorskie brzmienie, jak na tamte czasy, kapela spędziła ponad dwa tygodnie w studiu nagraniowym. Należy wspomnieć, że w momencie rozpoczęcia w nim pracy nad debiutem studyjnym – muzycy nie mieli doświadczenia w procesie nagraniowym. Zatem, kto odpowiada w znacznej mierze za sukces „Unknown Pleasures”? 

 

Martin Hannett

Współpraca muzyków z Joy Division razem z wizjonerskim, wyspecjalizowanym w swoim fachu oraz niezwykle kreatywnym producentem Martinem Hannettem, zaowocowała jednym z najbardziej ikonicznych post punkowych albumów fonograficznych. Pierwszą fundamentalną zmianą, którą zaproponował on muzykom z Joy Division to odejście od pierwotnego punkowego łomotu typu trzy akordy znanego z „An Ideal for Living” (1978)… Zamiast tego zaprononował skupić się na oszczędniejszym brzmieniu, rozbudowanej warstwie rytmicznej okraszonej barytonem. W latach poprzedzających „Unknown Pleasures” mało kto stosował w swoim brzmieniu kierunek, który zaproponował M. Hannett. 

Twierdził wówczas, że punk-rock jest dźwiękowo bardzo konserwatywnym nurtem ze względu na odmowę przez jego twórców zastosowania zaawansowanej technologii studyjnej w celu stworzenia przestrzeni dźwiękowej. Jak zauważono na portalu Pitchfork – W swoim brzmieniu [„Unknown Pleasures„] przypomina klaustrofobiczne Idiot Iggy’ego Popa czy Low Davida Bowiego. Zaproponował, aby na albumie zastosowano szereg nietypowych technik produkcyjnych i efektów dźwiękowych np wykorzystując w procesie nagraniowym dźwięk toalety. Odnosząc się do sesji nagraniowych, P. Hook przypomniał sobie: Sumner zaczął używać wbudowanego w zestaw syntezatora […], w szczególności w „I Remember Nothing”, gdzie w tle słychać dźwięk tłuczonych przez Roba Grettona i Stevea butelek repliką pistoletu Walther. 

Pierwotnie, ostateczne brzmienie krążka nie do końca podobało się członkom zespołu. M. Hannet znacznie zmienił brzmienie grupy, co niestety nie spotkało się z zadowoleniem muzyków bandu – wspomina P. Hook. I. Curtis oraz S. Morris byli pod wrażeniem pracy Martina, natomiast basista twierdzi – Nie mogłem ukryć mojego rozczarowania za pierwszym razem. Materiał brzmiał jak Pink Floyd. B. Sumner twierdził Muzyka była głośna i ciężka i czuliśmy, że Martin ją stonował, szczególnie gitary. Produkcja sprawiła, że materiał był mroczny, a nad albumem krążył ponury nastrój. Mieliśmy za to żal… 

Tony Wilson z Factory przedstawiał producenta jako kogoś, kto doświadcza synestezji, rzadkiego przypadku pomieszania zmysłów On widział dźwięk, umiał go kształtować i konstruować. W trakcie rejestrowania materiału, użył wielu niecodziennych efektów muzycznych oraz technik produkcji, włączając w to odgłosy tłuczonej butelki, chrupania chipsów, czy wyciszanie gitary, przez co była słyszalna w tle oraz dźwięki windy. Jak wspomina Hook: Daliśmy mu świetne utwory, a on jak kucharz, dodał trochę soli i pieprzu oraz odrobinę ziół.

Dopiero w 2006 roku w jednym z wywiadów basista formacji stwierdził, że to właśnie niniejsza osoba jest odpowiedzialna za stworzenie niepowtarzalnego dźwięku. Po latach jednak wypowiada się w inny sposób: Dziś wiem, że błądziłem. Zrozumiałem, że Martin sprawił nam najwspanialszy prezent, jaki producent może dać zespołowi – wieczność. Unknown Pleasures to jeden z tych albumów, które nigdy się nie zestarzeją.

Okładka

Peter Saville, który przed wydaniem „Unknown Pleasures” projektował plakaty dla klubu Manchester’s Factory w 1978 roku, został poproszony, aby zaprojektować okładkę albumu Joy Division. Sumner lub Morris wybrał obraz, który znalazł się na okładce, a przedstawia fale radiowe. P. Saville odwrócił kolory ilustracji z czarnego wzoru na białym tle, mimo, że kwartet preferował oryginalne barwy. W XXI wieku stopniowo zaczęła stawać się ona ikoną poza fandomem Joy Division. Raf Simons oraz P. Saville podczas projektowania ubrań w 2003 roku, zawarli na nich okładkę płyty. Grafikę do albumu Vince Staples’a z 2015 „Summertime ’06” oparto na motywie zaczerpniętym z okładki Joy Division. W 2012 roku korporacja Disneya zastosowała zdjęcie na koszulce z Myszką Miki, co zostało potraktowane jako żart, ale z założenia – nie miał nim być. Jej autor umiejscawia jej fenomen właśnie w prostocie i uniwersalności przekazu.

Recenzje

Krytycy muzyczni w swoich retrospektywnych recenzjach byli praktycznie jednomyślni. W 1994 roku Jon Savage twierdził, że „Unknown Pleasures” stanowi przykład rocka gotyckiego z północy [Anglii]: [na płycie zawarto] depresyjne, romantyczne, klaustrofobiczne [utwory]. Stuart Maconie z Select uznał wspomniany album za jeden z najlepszych debiutów studyjnych w historii. Ned Raggett, recenzując album dla AllMusic, stwierdził, że to jeden z najlepszych albumów wszechczasów. Robert Christgau powiedział – zasługą I. Curtisa jest, że surowa, niepokojąca muzyka, jest tak przekonująca, autentyczna. 

Tuż po wydaniu zremasterowanej wersji albumu w 2007 roku, w brytyjskim magazynie muzycznym NME nazwano go jako jedną z najlepszych płyt, jakie kiedykolwiek powstały, i wciąż jest wystarczająco dobra po 28 latach od jej opublikowania. W 2000 roku trafił na listę Colina Larkina 1000 najlepszych albumów, gdzie trafił na 249 pozycję. Aż z niedowierzaniem udałem się zobaczyć zestawienie tego mistrza i faktycznie – a wiecie co znalazło się na dwóch pierwszych miejscach? The Beatles w jednym worku z Joy Division. Rozumiecie – nieistniejące już zespoły, gdzie pierwszy o zasięgu, popularności ogólnoświatowej w jednym zestawieniu z formacją offową.

                                                                       Moja ocena:

9/10

Utwory zawarte na pierwszym albumie pełnogrającym z 1979:

Strona A:

Strona B:

Wydanie Unknown Pleasures z 2007 roku:

Oprócz faktu, że znalazł się tam materiał oryginalny, odświeżony, to dodano również płytę z materiałem na którym zamieszczono utwory zarejestrowane podczas koncertu kapeli z 13 sierpnia 1979. 

[2011] - Peter Hook & the Light - "Unknown Pleasures, Live In Australia"

Żródła:

Jeśli niniejszy tekst przypadł Ci do gustu to polecam także:

Jeśli chcesz posłuchać powyżej omawianego albumu w serwisie streamingowym, to kliknij w przycisk poniżej:

Możesz udać się bezpośrednio na moją stronę Facebook: