[1980] - Killing Joke - "Killing Joke"

 

 

 

Na wstępie, chciałbym się zmierzyć z pewnym mitem narosłym wokół gatunku, jakim był post-punk. Nie, nie dlatego, że jest to mój „ulubieny” nurt muzyczny, a raczej, że wielokrotnie, po ponad 4 dekadach od jego powstania nadal wrzucany jest do jednego wora z olbrzymami rocka, którzy swoje prestiżowe miejsce w kanonie legend rockowych zawdzięczali nieprzeciętnym umiejętnościom wokalnymi, wypracowanemu warsztatowi, finezji, kunszcie… Krótko mówiąc, cechom, których w znacznej ilości przypadków środowiska post punkowe, offowe nie posiadały. Trudno dziś zestawić płyty nieistniejącego już Joy Division z również nieistniejącym Queen i doszukiwać się analogii. To trochę, jak znęcać się nad słabszym. Kapele post punkowe, wg mnie, nadrabiały za to autentycznością czy atmosferą utworów, której żaden inny nurt w historii muzyki nie powtórzył. Tak jest w przypadku poniższej, która bywa często oceniana na tle współczesnego brzmienia, ale… W poniższym tekście przybliżyłem historię powstawania płyty „Killing Joke”, zwróciłem również uwagę na istotne, w moim mniemaniu, aspekty tego debiutu. Nie jest to zatem recenzja, bo o albumie powiedziano już dużo – jest to przede wszystkim tekst, w którym przybliżyłem kulisy powstawania tego post punkowego klasyka czy retrospekcyjne recenzje specjalistów tego, mającego już ponad 4 dekady, ikonicznego albumu.

 

Eponimiczny album studyjny ikony rocka gotyckiego, jednego z prekursorów post punka, wydano 5 października 1980 roku, a ukazał się nakładem niezależnej firmy E.G. Records (Polydor Records). Materiał na płytę zarejestrowali w londyńskim Marquee Studios, tuż po trasie promującej EPkę Anglików z Killing Joke, zatytułowaną Turn to Red z 1979.

Muzycy formacji utrwalili materiał na Killing Joke w znacznej mierze samodzielnie, wpływ inżyniera dźwięku na ostateczne brzmienie krążka było nieznaczne. Phil Harding, który współpracował z kapelą nad ostatecznym jej efektem, twierdził, że prace mogły potrwać zaledwie dwa tygodnie, bez dogrywania i wielu powtórzeń. 

 

Teksty do numerów na albumie napisali Coleman i Ferguson poruszając tematy takie jak polityka, śmierć, hipokryzja, ludzka natura, zanieczyszczenie i apokaliptyczne wizje świata w okresie zimnej wojny. Sam Coleman wspominał w jednym z wywiadów, że w tekstach zawarł m.in. narastający strach z powodu zimnej wojny. Okładkę płyty oparto na fotografii Dona McCullina przedstawiającej młodych buntowników próbujących uciec przed chmurami gazu CS uwolnionego przez armię brytyjską w Derry w Irlandii Północnej 8 lipca 1971 r. podczas zamieszek. 

 

Frontman tej angielskiej formacji, Jaz Coleman – współzałożyciel Killing Joke był w okresie poprzedzającym post punkową surowość – chórzystą oraz skrzypkiem. Mając dwadzieścia lat uczestniczył w procesie nagrywania płyty fonograficznej, która brzmieniowo stanowi fuzję punka, metalu, funku oraz topornej, plemiennej intensywności. Otwierający krążek numer „Requiem” wprowadza słuchacza w posępny, mechaniczny i dystopijny klimat materiału zawartego na krążku. Przeszywający puls syntezatora otwierający pierwszy numer na płycie, przypomina mi dźwięki wydawane przez tomograf magnetyczny. W pulsujący rytm wkomponowano elementy dubu, jazgotu gitarowego oraz krautrocka, a całość opatrzono gardłowym śpiewem. Barwa głosu frontmana przypomina nieco charczący wokal nieżyjący już Lemmyego z Motorhead, której z pewnością nie zaaprobowałby jego nauczyciel śpiewu z czasów chóru. 

 

Po odsłuchaniu takich numerów, jak industrialnego „Requiem”, apokaliptycznego „Wait”, niezwykle atmosferycznego i tajemniczego „S.O.36”, zdehumanizowane „Wardance”, można stwierdzić, że jest to album utrzymany w dość dekadenckiej, dystopijnej atmosferze. Nie do końca tak jest, bo obok topornych kompozycji i mimo posępnych, mizantropijnych i przepełnionych frustracją tekstów – na płycie zamieszczono również utwory silnie inspirowane funkiem, z chwytliwą melodią, o potencjale na przebój radiowy. Mowa o tanecznym, instrumentalnym „Bloodsport” albo numerze „Change”, który mimo, że pojawił się tylko na amerykańskim wydaniu ich debiutanckiego albumu z 1980 roku oraz na stronie B singla „Requiem”. Płyta jest zatem urozmaicona brzmieniowo, nie jest nudna, wtórna, powtarzalna, jak to mówił pewien guru internetów. Oceniając album, który ukazał się ponad 4 dekady temu, proponuje zestawić z innymi albumami wówczas wydawanym, co umożliwi stwierdzić, że jak na ówczesne realia – był i nadal jest to materiał genialny. Tuż po wydaniu, wszedł na UK Albums Chart 25 października 1980 roku i ostatecznie osiągnął numer 39. 

 

Warto podkreślić, że to sekcja rytmiczna zespołu tj. Paul Ferguson (perkusja) i Martin Glower aka Youth (bas) robi genialną robotę na tym albumie. Przykładem może być hipnotyzujący „Primitive” z powtarzanym jak mantra motywem tyry-tyry-tyry albo du-ru-ru-ru na kotle. W połączeniu z brudnymi i metalicznymi przesterami generowanymi przez gitarzystę Geordiego Walkera oraz futurystyczną aurą, którą wytwarzają klawisze Colemana – uzyskane brzmienie stanowi przykład dla wielu epigonów z tzw. „drugiej fali post punka”.

 

W swojej retrospektywnej recenzji Bradley Torreano z AllMusic entuzjstycznie wypowiadał się o debiucie angielskiego kwartetu, nazywając go „podziemnym klasykiem” oraz albumem, który „zasługuje na więcej niż jego względnie nieznany status”. W biografii zespołu został on nazwany „wybitnym debiutanckim albumem” brzmienie, którego definiuje nurt jakim był post punk. Sputnikmusic nazwał płytę „post-punkowym arcydziełem plemiennego funk-rocka” z elementami metalu industrialnego. W 2019 roku Pitchfork umieścił album na 9. miejscu listy „33 najlepszych albumów industrialnych wszechczasów”. Został również dostrzeżony w magazynie „Kerrang!”.

 

                                                                                       Moja ocena:

8/10

Jeśli spodobał Ci się powyższy tekst to zapraszam na mojego Facebook'a klikając w poniższy przycisk.

Single z niniejszego albumu:

"Wardance/Psyche" (1980)

„Wardance” to pierwszy singiel legendarnego kwartetu post-punkowego Killing Joke. Został wydany w lutym 1980 roku przez Malicious Damage. „Wardance” został wydany na 7-calowym winylu przez Malicious Damage. Singiel nie znalazł się na listach przebojów w Wielkiej Brytanii, ale osiągnął numer 50 na amerykańskiej liście singli Billboard Dance Music/Club.

Źródła internetowe:

"Requiem" (1980)

„Requiem” to drugi singiel angielskiego zespołu post-punkowego Killing Joke. Został wydany we wrześniu 1980 roku przez E.G. Na stronie B zamieszczono "Change". Singiel nie znalazł się na listach przebojów w Wielkiej Brytanii, ale osiągnął 43 miejsce na liście Billboard Dance Club Songs w USA.

Żródła internetowe:

Jeśli spodobał Ci się powyższy tekst, to mogę polecić:

Jeśli masz ochotę posłuchać powyższego albumu w serwisie streamingowym to odnośnik do serwisu stramingowego znajduje się -->